Zestawienie najlepszych płyt za rok 2020

GUITARRIZER

Rok 2020 zostanie zapamiętany jako rok COVID19, czyli czas, w którym ze względu na lockdowny artyści nie mogli koncertować. Mogli natomiast komponować i nagrywać, z czego sporo z nich skorzystało, stąd i ogromna liczba wydawnictw względem i tak już obfitych lat poprzednich. Gdyby kolejna edycja zabawy w wybór najlepszych krążków miała objąć wszystkie ciekawe dzieła muzyczne, musiałaby liczyć około 80 pozycji. Będę jednak leniwy i ograniczę się do doborowej trzydziestki, a inne tylko wymienię w kolejności alfabetycznej licząc na to, że dociekliwi poszukiwacze dobrej muzy znajdą również wśród nich coś dla siebie. By nie przynudzać, zaczynamy - w kolejności niezbyt zobowiązującej.

H.e.a.t - H.e.a.t II

1. H.e.a.t - H.e.a.t II

Pod względem muzycznym prawdziwy czarny koń Anno Domini 2020. Przebój leje się za przebojem, a krążek ma wszystkie cechy pożądane w melodyjnym hard rocku, w tym i wspaniałe gitarowe solówki. Co u innych ciężko jest znaleźć na składankach typu "the best of / the greatest hits", tutaj mamy na zupełnie regularnym wydawnictwie (!).

SautruS - M.A.P.

2. SautruS - M.A.P.

Ścisła czołówka stonera, w dodatku z kraju nad Wisłą, więc jest powód do dumy. Czasem jest ostrzej i szybciej, czasem wolniej i ciężej, zawsze bardzo klimatycznie i ciekawie pod względem aranżacyjnym, bo muzycy nie idą na łatwiznę. Zachwycony dwoma poprzednimi długograjami formacji gładko przełknąłem "M.A.P.".

Rick Wakeman And The English Rock Ensemble - The Red Planet

3. Rick Wakeman And The English Rock Ensemble - The Red Planet

Geniusz. Wszystko, co wychodzi spod palców Ricka jest zawsze wysokich lotów, a tutaj dodatkowo ambitne kompozycje są lekko strawne zarazem. Wybitny klawiszowiec udowadnia, że instrumentalny rock progresywny nie musi być nudny i nie jest. Pod żadnym pozorem nie przegapcie tego dzieła.

The Spirit - Cosmic Terror

4. The Spirit - Cosmic Terror

Najbardziej lubię miłe niespodzianki i oto nieznani mi wcześniej "rzeźnicy" z The Spirit zarejestrowali album wpadający w ucho już przy pierwszym odsłuchu. Niemcy grzmocą mieszankę death i black metalu, ale nie jest to nonsensowne naparzanie, strukturalnie każdy z kawałków jest przemyślany i przede wszystkim nie zapomniano o melodiach.

Reb Beach - A View FromThe Inside

5. Reb Beach - A View FromThe Inside

Jeden z moich ulubionych gitarzystów wszech czasów, tym razem w wersji instrumentalnej. Gitarowe wymiatanie w stylu fusion / progmetal, lecz nie pozbawione melodii. W niczym nie ustępuje największym tuzom shreddingu. Przy okazji potężny cios między oczy dla tych, co głupio podśmiechiwali się z Wingera.

Nasty High - Where The River Runs

6. Nasty High - Where The River Runs

Debiut Nasty High słyszałem już wcześniej, ale jakoś nieszczególnie go zapamiętałem. Dla odmiany ich drugie dzieło to solidny kawał melodyjnego hard rocka, czasem zahaczającego o AOR. Krążek zapewnia dobrą zabawę niewiele odbiegając od klasyków gatunku z lat '80 ubiegłego wieku... a takie "Believe It" to dla mnie już klasyk!

Joe Satriani - Shapeshifting

7. Joe Satriani - Shapeshifting

Edycję płyty poprzedziły dwa single, z czego jeden słabszy i tu pojawiła się obawa, że dzieło mistrza może nie być za dobre. Okazało się jednak, że poza tym drugim singlem obyło się bez lapsusów. Satriani gra w swoim stylu i nadal robi to perfekcyjnie. Jeden z nielicznych muzyków, który przywiązuje ogromną wagę do inżynierii dźwięku.

Nuclear Power Trio - A Clear And Present Rager

8. Nuclear Power Trio - A Clear And Present Rager

Po niepoważnej okładce spodziewałem się równie niepoważnej zawartości, a tu czai się naprawdę godne podziwu granie: instrumentalna mieszanka progmetalu i fusion. Bardzo sprawny wioślarz i kumata sekcja rytmiczna zaskakują nas co chwilę swoimi pomysłami. Z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa się nowe "smaczki".

Dirty Shirley - Dirty Shirley

9. Dirty Shirley - Dirty Shirley

Różnie to bywa z projektami, bywają lepsze i gorsze, Dirty Shirley to akurat z tych pierwszych. Młody wokalista Dino Jelusick, który bez problemu zaśpiewa wszystko to co Coverdale i Dio oraz klasa sama w sobie - gitarzysta George Lynch. Razem jest groove, jest hard rockowy drive, czasem powieje bluesem, nie brak solówek. Czego chcieć więcej?

Tokyo Motor Fist - Lions

10. Tokyo Motor Fist - Lions

Pierwsze dzieło konglomeratu Steve Brown / Ted Poley było nader dobre, jednak teraz projekt (a może już zespół) przebił sam siebie o kilka długości. "Lions" jest płytą, obok której fan melodyjnego hard rocka / AOR-u nie może przejść obojętnie. Ponadto ostatni numer w zestawie, "Winner Takes All", to jedna z najlepszych kompozycji roku 2020.

Shadow Witch - Under The Shadow Of A Witch

11. Shadow Witch - Under The Shadow Of A Witch

Jedna z ciekawszych ostatnimi laty załóg parających się stonerem z domieszką doom metalu, zwłaszcza że Nowojorczycy nie zapominają o melodiach. Nic odkrywczego, bo grali tak już na poprzednim krążku, ale też nic banalnego i słucha się tego znakomicie. Fajne klimaty zyskujące dodatkowo przy wieczornych odsłuchach.

Janet Gardner / Justin James - Synergy

12. Janet Gardner / Justin James - Synergy

Jedna z najmilszych niespodzianek tego roku, bo szczerze mówiąc spodziewałem się klapy. Janet z Justinem stanęli na wysokości zadania i nagrali spójny krążek pełen łatwo wpadających w ucho kawałków, który niemal wcale nie odbiega od klasycznych dokonań Vixen! Jest porządnie pod względem wokalnym i gitarowym.

Love And War - Edge Of The World

13. Love And War - Edge Of The World

Co od razu rzuca się w uszy, to miłe fanom gatunku hard rockowe brzmienie przełomu lat '80 i '90 oraz muzyczne podobieństwa do Yngwie Malmsteena, Lionsheart i Accept. Z taką formułą nie może być źle. W ostatniej dekadzie lub dwóch melodyjne granie to raczej domena Skandynawii, ale jak słychać, weterani z USA też nie dają za wygraną.

Derek Sherinian - The Phoenix

14. Derek Sherinian - The Phoenix

Sporo czasu minęło od poprzedniego solowego albumu wirtuoza klawiszy fusion, co w zasadzie wyszło kompozycjom na dobre. Na "Oceana" utwory miały specyficzny, mocno ilustracyjny klimat, przez co wydawały mi się do siebie dość podobne. W przypadku "The Phoenix" powracają dynamiczniejsze momenty i budowanie napięcia, które tak bardzo podobały mi się na jego wczesnych dziełach.

Sons Of Apollo - MMXX

15. Sons Of Apollo - MMXX

Supergrupa była objawieniem roku 2017, teraz wróciła z jeszcze lepszym materiałem. Nie wiem, jak dużą bazę fanów zdoła finalnie pozyskać, bo w sumie nie jest to muzyka łatwa w odbiorze. Z drugiej strony, na pewno znajdą tu coś dla siebie sympatycy progmetalu, prawdopodobnie też klasycznego hard rocka.

Oath Of Damnation - Fury And Malevolence

16. Oath Of Damnation - Fury And Malevolence

Po raczej słabym debiucie australijscy death metalowcy z Oath Of Damnation dają fanom coś godnego wielokrotnego odsłuchu. Jest to tzw. blackened death metal z "piwnicznym" brzmieniem plus wstawki symfoniczno-klawiszowe, co nadaje odpowiedniego klimatu. Momentami przypomina mi najlepsze dokonania Cradle Of Filth.

Symbolik - Emergence

17. Symbolik - Emergence

Techniczny, melodyjny, neoklasyczny, symfoniczny death metal z elementami black metalu - uff, definicja długa, ale pasuje do stylu prezentowanego przez Symbolik. Trochę kojarzy mi się z Fleshgod Apocalypse, lecz jest to granie z większą dozą melodii, co z kolei nasuwa skojarzenia z Children Of Bodom. Bomba.

Bone Church - Acid Communion

18. Bone Church - Acid Communion

Kolejni doom-stonerowcy na mojej liście i w zasadzie mógłbym napisać o nich to samo co przy Shadow Witch. Tutaj może nieco więcej heavy bluesa (nawet Danziga mi to w jakiś sposób przypomina). Ze dwa browarki z wieczora półsiedząc na fotelu czy też półleżąc na łóżku, "Acid Communion" i w zasadzie więcej do szczęścia nie potrzeba.

Teramaze - I Wonder

19. Teramaze - I Wonder

Interesująca propozycja dla znudzonych ostatnimi dokonaniami Dream Theater i oczekujących nowego krążka Seventh Wonder ;). Niższa pozycja w niniejszym zestawieniu wynika za zbyt dużej ilości wolniejszych nagrań mogących nieco nużyć. Przy pierwszym kontakcie jakoś mnie nie ujęła, urosła wraz z kolejnymi.

Teaser Sweet - Monster

20. Teaser Sweet - Monster

Ten krążek ma w sobie coś urzekającego. Brzmieniowo i kompozycyjnie plasuje się gdzieś pomiędzy hard rockiem z okolic roku 1984 a NWOBHM. Głos wokalistki pasuje do tej muzyki i dodaje uroku. Momentami doszukać się można podobieństw do Iron Maiden, innym razem do Dokken. Mnie to pasuje.

Lords Of Black - Alchemy Of Souls, Pt. I

21. Lords Of Black - Alchemy Of Souls, Pt. I

Heavy/power metal z Hiszpanii, zachwyca przede wszystkim doskonałymi wokalami Ronniego Romero i brakiem nadmiernie częstego w tym gatunku naprzemiennego naparzania w centralki... Do tego dochodzi dobra gitarowa robota Tony'ego Hernando. Po kilku przesłuchaniach nadal nie nudzi.

Kiko Loureiro - Open Source

22. Kiko Loureiro - Open Source

Album zaciekawił mnie podwójnie, jako fana gitarowego kunsztu oraz jako fana otwarto źródłowego oprogramowania... Kiko to bardzo sprawny technicznie wioślarz, więc pod względem solówek jest znakomicie, podkłady mogłyby być mniej nowoczesne a bardziej melodyjne i to mój jedyny zarzut. Z pewnością sięgnę po kolejne dzieła wirtuoza.

Deep Purple - Whoosh!

23. Deep Purple - Whoosh!

Weterani hard rocka raz jeszcze przypominają o sobie udanym krążkiem, ba, dużo bardziej udanym od dwóch wcześniejszych i przy okazji lepszym od dość podobnego stylistycznie ostatniego wydawnictwa Uriah Heep. Jeśli tak mają brzmieć nowe płyty starych wyjadaczy, to jak najbardziej jestem za.

Black Swan - Shake The World

24. Black Swan - Shake The World

Jeden z najlepszych projektów, jakie wyszły spod skrzydeł Frontiers SRL. Podobno pomysły riffów to odrzuty z tego, co Reb Beach przedstawiał Kipowi Wingerowi, jednak to nadal rzeczy dobrej próby, do tego z solówkami na poziomie. Na wokalu Robin McAuley w świetnej formie, a sekcja rytmiczna robi swoją robotę.

CETI - Oczy Martwych Miast

25. CETI - Oczy Martwych Miast

Trochę odwykłem od tekstów śpiewanych w języku ojczystym, ale pamiętam, że Polacy nie gęsi... CETI prezentuje swoją wizję miksu hard rocka z heavy metalem, tym razem z przewagą tego drugiego. Dominują kompozycje w tempach od średnich do szybkich, a Kupczyk znów udowadnia, że posiada jedno z najlepszych gardeł w naszym kraju.

Wildness - Ultimate Demise

26. Wildness - Ultimate Demise

Szwedzi zwrócili moją uwagę już debiutem, tym razem jest jeszcze lepiej. Dobry melodyjny hard rock / AOR gdzieś spomiędzy Brother Firetribe, SunStrike a Loudguns. Na pochwałę zasługuje świetne intro wprowadzające nas w klimat płyty oraz wszędobylskie klimaty a'la lata '80. Dla mnie to plus.

Stardust - Highway To Heartbreak

27. Stardust - Highway To Heartbreak

Przyjemny dla ucha AOR mimo krztyny oryginalności. Jednak jest coś przyciągającego do tej płyty jak magnes. To brzmienie inspiracjami mocno osadzone w latach '80 ubiegłego wieku plus szczypta stylu Tommy'ego Denandera, który wsparł kompozytorsko węgierskich kolegów.

Moon Reverie - Moon Reverie

28. Moon Reverie - Moon Reverie

Ożeż w mordę! Dzisiejszy Yngwie Malmsteen mógłby się uczyć od tej włoskiej formacji, jak gra się neoklasyczny metal. Oczywiście muzycy nie odkrywają Ameryki, po prostu skopiowali wszystko, co było najlepsze w kompozycjach legendarnego wirtuoza gitary (czasem chciałoby się rzec - skrzypiec).

Kenziner - Phoenix

29. Kenziner - Phoenix

Podobną ścieżkę obrała sobie załoga z Kenziner, z tym że odradzając swojego Feniksa poszła bardziej w klimaty raz to epickie, raz z progresywnym zacięciem. W obu zresztą przypadkach możemy posłuchać dobrych wokalistów, co od dłuższego czasu jest u Yngwiego towarem mocno deficytowym.

Stallion - Slaves Of Time

30. Stallion - Slaves Of Time

Melodyjny heavy/speed metal z Niemiec. Nadzwyczaj solidne, składne granie i produkcja miksująca wpływy wielu grup m. in. Vicious Rumors, Grave Digger, Judas Priest, Sinner, Accept, nawet Motörhead, po nowszych wykonawców jak Striker czy Ranger. Czuć energię i radość.

Do powyższej puli należałoby dorzucić [w kolejności alfabetycznej] dzieła takich wykonawców jak 17 Crush, The Absurd, Abzshred, AC/DC, Agenda, Alcatrazz, Jamie Allen, Ancillotti, Andromida, Anthem, Arakara, Archon Angel, Arctic Rain, Arkado, Artical, Astral Oceans, Atlas, Attica, Aura, Automb (rzeźnia), Azarath (rzeźnia), Backwater, Badd Kharma, Blackletter, Black Paisley, Blackrock, Black Rose Maze, Black Stone Cherry, Blazing Rust, Blind Revolution, Blitz, Blues Pills, Joe Bonamassa, Bonfire, Brother Firetribe, Brucifer, Bürner, Burning Witches, Burnout Grannys, Stan Bush, Biff Byford, Phil Campbell And The Bastard Sons, Captain Black Beard, Catalano, Chadillac, Civil Daze, Cobra Spell, Collateral, Compass, Conception, Confess, Cosmic Tribe, Crown Of Glory, Deadrisen, Deep Purple, Desperation BLVD, Devilfire, DGM, Dominus Dominantium, Dreams Of Avalon, Dynazty, East Temple Avenue, Eternal Idol, Samuli Federly, Fierce Heart, Firelink, Firewind, FM, Foivos, Marty Friedman, Gathering Of Kings, Girish And The Chronicles, The Goners, Gotthard, Grave Digger, Gunner, Hammer Of The Ozz, Robert Hart, Nino Helfrich, Hellsmoke, House Of Lords, Hysteria, Inception Of Eternity, Into The Open, Jet Jaguar, Al Joseph, Kansas, Khymera, Jorn, Laci Violett, Lamentari (rzeźnia), Liar, Liliac, Lionville, Lost Symphony, Lufeh Batera, Mad Max, Magnum, Marenna, The Marlboro Men, Maryann Cotton, Me And The Rest, Marcial Meléndez, Marquette, MindTech, Mouth Of Clay, Mr Sleazy, Mr Zsolt, Christian Muenzner, Al Navarro, Newman, Notörious, One Desire, Orc, Palace, Ian Parry, Passion, Axel Rudi Pell, Perfect Plan, John Petrucci, Plini, Project Trident, Pyramaze, Khrizzth Qvinth, Raider, David Reece, Alberto Rigoni, Eddy Rivera, Roadwolf, Rocket Queen, Room Experience, Armin Sabol, Sainted Sinners, Sapphire Eyes, Season Of Dreams, Serious Black, Seven Spires, Shaggy The Rockband, Shakra, Shiraz Lane, Neal Schon, Signal Red, Silent Tiger, Silvernite, The Sleep Eazys, Slowburn, Sodomisery, Jeff Scott Soto, Soundscape, Southern Voodoo, SpellBook, SteelCity, Stoneface, Strangerland, Stryper, Symbolik (rzeźnia), Adrian Tabacaru, Telergy, Thundermother, Tommi Salmela's Tuple, Twin Wizard, The Unity, Vader (rzeźnia), Vandenberg, Vanden Plas, Vanishing Point, Vega, Virtual Symmetry, Volster, Voodoo Six, WildKard, Wild Souls, Wishbone Ash, Wishing Well, Wolf, Wolfpakk, XIX Years, Xtasy, Zakk Sabbath i Zombie Hyperdrive.

Jak już pisałem, było urodzajnie. Ogrom płyt widoczny był w niemal każdym gatunku muzyki, dlatego też niektórych gatunków nie byłem w stanie śledzić zbyt dokładnie. Z natury rzeczy odpuściłem sobie większość wydawnictw power i heavy metalowych, po rzeczy industrialne i nu-metalowe nie sięgałem wcale. Sporo było progmetalu i rocka progresywnego, ale w mój gust trafiło tylko kilka krążków. Podobnie zresztą, aczkolwiek lepiej, było z AOR-em. Na mojej liście znalazło się kilka albumów z melodyjnego hard rocka, klasyczny hard rock wypełniłby raczej czwartą dziesiątkę. Za to nadzwyczaj udane dzieła pojawiły się w "szufladce" zwanej stoner metal i coś czuję, że będę po ten gatunek sięgać częściej.

Zastanawiałem się, czy jest sens wymieniania muzycznych rozczarowań. Z jednej strony można jakiegoś wykonawcę skrzywdzić będąc zbyt surowym dla jego dzieła, jeśli jednak jest on w stanie wynieść z krytyki jakąś naukę, może dzięki temu nagra coś lepszego... Miałem spore oczekiwania odnośnie powracającego Conception, liczyłem na więcej chwytliwych melodii (choć album jest w zasadzie przyzwoity, nie porywa). Podobnie nie jestem przekonany co do eksperymentów Fates Warning; uprzednio było lepiej. Zmasakrować swoje klasyki postanowiło Lynch Mob nagrywając je ponownie w niezbyt imponujących wersjach, dlatego ponownie po ich wykonanie z roku 2020 już nie sięgnę.

Rok 2020 był również bolesny dla fanów ze względu na liczne zgony muzyków i osób z branżą muzyczną powiązanych. Śmierć dosięgła m. in. tak szanowanych przeze mnie osób jak Eddie Van Halen, Neil Peart, Lee Kerslake, Ken Hensley, Sean Reinert, Bob Kulick, Martin Birch, Pete Way, Frankie Banali... [']

Odnośnie roku 2021 nie mam szczególnych oczekiwań, może poza tymi, by spóźnialscy wreszcie wydali swoje płyty. Tak, to o Was mówię, Megadeth, Symphony X, King Diamond i przy okazji Mercyful Fate. Chętnie sięgnę po nowy krążek Vixen (z Lorraine Lewis za mikrofonem - to może się udać). Tony Martin coś tam bez większego rozgłosu pichci. Singiel Todda La Torre z solowego albumu już przypadł mi do gustu, a i Queensrÿche coś szykuje. Winger odgraża się, że ma mieć coś melodyjnego i niebanalnego zarazem - już mam ciepłe dreszcze. Dwa single wypuściło reaktywowane Wig Wam, jeden z nich mi się podoba. Chętnie posłucham, co też przyszykują Accept, Voodoo Circle, Lizzy Borden, Joel Hoekstra's 13, Alice Cooper, Scorpions, Uriah Heep, Judas Priest, Kingdom Come, Xentrix, Thunder, Saxon, W.E.T., Ghost, Iron Maiden,Cradle Of Filth, Skid Row czy pośmiertnie wydany Ken Hensley. Reaktywowało się Liquid Tension Experiment i na wiosnę zapowiedziało swą "trójeczkę". W szeregi H.e.a.t powrócił wokalista Kenny Leckremo, ale na nowe utwory raczej nie ma co liczyć, gdyż szwedzka wytwórnia przebojów studyjne długograje wydaje raczej co 2-3 lata. Na Ratt raczej nie czekam mając na uwagę to, co dzieje się w ich obozie, ale kto wie, może Stephen & Co. mnie zaskoczą pozytywnie.