SunStrike - Rock Your World

SunStrike - Rock Your World

Wydawca: AOR Heaven / Rubicon Music
Rok wydania: 2014

  1. Power Of The Dreams
  2. Rock Your World
  3. Fireball
  4. Right Track
  5. Roll The Dice
  6. Rock It Out
  7. Never Let You Go
  8. Higher
  9. Scream And Shout
  10. Into The Light
  11. Edge Of Life
  12. Heat Of The Night

Skład: Christian Hedgren - śpiew; Joachim Nordlund - gitary, chórki; Mats Gesar - gitary, chórki; Björn Lundqvist - gitara basowa, chórki; Fredrik Plahn- instrumenty klawiszowe, chórki; Johan Lindstedt - perkusja i instrumenty perkusyjne

Produkcja: SunStrike

Tę młodą ekipę często porównuje się do H.e.a.t, Reckless Love, czy też Brother Firetribe i są to akurat na ogół porównania trafne. Mowa o szwedzkim zespole SunStrike, który istnieje raptem dwa lata i w tym roku wydał swoją debiutancką płytę zatytułowaną Rock Your World. Można spodziewać się porcji dobrego melodyjnego hard rocka ocierającego się o AOR.

Grupa powstała pod koniec roku 2012. w Falun / Borlänge w Szwecji z inicjatywy gitarzysty Joachima Nordlunda i perkusisty Johana Lindstedta (obaj muzycy udzielają się też w Astral Doors), których wsparli wokalista Christian Hedgren (Twilight Force, The Theander Expression). Wydanie debiutanckiego krążka przeciągnęło się trochę, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - za miksowanie i mastering zabrał się utalentowany Erik Mårtensson (Eclipse, W.E.T). Album zgrabnie otwiera melodyjny numer noszący tytuł Power Of The Dreams. Utrzymany jest mniej więcej w klimatach Brother Firetribe, ostrzejsze gitary łagodzone są cały czas obecnymi klawiszami, wyeksponowano też w pewien charakterystyczny sposób partie gitary basowej. Niektóre patenty tu zastosowane mogą też przywodzić na myśl inną, bardziej doświadczoną załogę zza Bałtyku, mianowicie Bai Bang. Kawałek tytułowy, Rock Your World, też od melodii nie ucieka, tutaj mamy z kolei sporo wpływów Danger Danger z czasów "jedynki", nie tylko wokalista podchodzi pod Poleya, chórki też takie dangerowskie, plus co nieco z H.e.a.t. Nic oryginalnego, sprawdzone pomysły na przebój, więc dobrze się tego słucha. Fireball łączy w sobie to co najlepsze w klasycznym Europe, Accept i H.e.a.t, względnie jakieś echa nowszych dokonań M.ill.ion. Narzekać naprawdę nie ma na co. Komu jeszcze mało, dostanie deser w postaci nagrania Right Track, gdzie znów należy spodziewać się dawki melodyjnego hard rocka z pogranicza AOR-u. Wiele grup tak grało, powiedzmy, że to takie skrzyżowanie Journey z wczesnym Danger Danger. Trochę przesłodzone gitary w partiach solowych/prowadzących jak na mój gust, ale to dość nieistotny szczegół. Roll The Dice jest mocno inspirowany dokonaniami H.e.a.t, zwłaszcza tymi ostatnimi, tegorocznymi. Gdyby numer ten znalazł się na Tearing Down The Walls, pewnie mało kto by się połapał, że to inna szwedzka załoga. Kiedyś, by skomponować taki utwór, trzeba było sięgać po pomoc Desmonda Childa, a teraz, jak słychać, zespoły zrobiły się samodzielne i to cieszy. Początek Rock It Out jest może mało ciekawy, jednak dalej jest to kawałek jak najbardziej zacny. Jakieś echa Europe, Dio, H.e.a.t, może nawet Ratt (coś z Lay It Down?). Charakterystyczna praca basu, dyskretniejsze klawisze, wspaniałe chórki, dobrze dobrana solówka... Never Let You Go to taki "koncertowy pewniak", dobrze spisałby się podczas występu na żywo. Wszyscy roztęsknieni za tym, co porabiał Joey Tempest z kolegami w ich najlepszych czasach, znajdą tu coś dla siebie. Nadszedł czas na balladę, a właściwie pół-balladę. W tej roli spisze się Higher, gdzie główną role będą grały klawisze i wokalista, z kolei gitary momentami podpadną czasem pod stylistykę Def Leppard. Scream And Shout to bomba z opóźnionym zapłonem. Sporo się tu dzieje, mamy świetne wokale, dobrze dobrane chórki, Hammondowe klawisze od czas do czasu, ale użyte raczej tak jak u Europe w ścieżce Danger On The Track, a nie jak u Purpli czy Heepów. Znów fajna solóweczka. Dalej leci Into The Light, które ustępuje wszystkim poprzednikom, mimo że złe nie jest. Po prostu mniej tu smaczków. W Edge Of Life głos wokalisty przypomina raz to Jona Bon Joviego (bardziej), raz to Joeya Tempesta (mniej, ale zawsze). Piosenka lepsza od poprzedniczki i jakby bardziej wyrazista. Na koniec zostawiono jeden z najlepszych kawałków na płycie, Heat Of The Night. Mamy tu swoistą mieszankę Brother Firetribe z Edge Of Forever i odrobiną Dokken i nie ma zgrzytów. Jest za to wpadający w ucho refren i wcale nie gorsze zwrotki. Podobają mi się tu również zwolnienia gitar i basowe wstawki.

Płytę łatwo przetrawić od początku do końca bez trafiania na jakiekolwiek zapychacze. Dużo melodii, wszystko przemyślane i dopracowane w szczegółach, słychać, że SunStrike łatwo nie odpuszcza i robi wszystko, by szybko trafić na szczyt grup parających się melodyjnym hard rockiem / AOR-em. Zdeklarowani fani H.e.a.t, Brother Firetribe, The Magnificent, Danger Danger, Bai Bang, Europe i Edge Of Forever powinni jak najszybciej zaopatrzyć się w ten krążek.

Oficjalna strona zespołu: www.nastyhabitkills.com