Kix - Rock Your Face Off

Kix - Rock Your Face Off

Wydawca: Loud And Proud Records
Rok wydania: 2014

  1. Wheels In Motion
  2. You're Gone
  3. Can't Stop The Show
  4. Rollin' In Honey
  5. Rock Your Face Off
  6. All The Right Things
  7. Dirty Girls
  8. Inside Outside Inn
  9. Mean Miss Adventure
  10. Love Me With Your Top Down
  11. Tail On The Wag
  12. Rock 'n Roll Showdown

Skład: Steve Whiteman - śpiew, harmonijka ustna; Jimmy "Chocolate" Chalfant - perkusja i instrumenty perkusyjne; Ronnie "10-10" Younkins - gitary; Brian "Damage" Forsythe - gitary; Mark Schenker - gitara basowa

Produkcja: Taylor Rhodes

Jakoś nigdy szczególnie nie przepadałem za kopiami AC/DC, chyba że miały do zaoferowania jakąś wartość dodaną. W tym roku ukazał się siódmy album studyjny amerykańskiej formacji Kix, de facto uważanej za jednego z prekursorów hair metalu (fakt faktem, zaczynali jeszcze w latach '70). Może przeszedłbym nad tym do porządku dziennego, gdyby nie to, że nowy krążek wydaje mi się pod wieloma względami lepszy od klasycznych pozycji Kix.

Gwoli formalności, Rock Your Face Off to pierwsze studyjne wydawnictwo zespołu od roku 1995 i zarazem pierwsze z nowym basistą, Markiem Schenkerem. Czego się można po nim spodziewać? Oczywiście pewnego rodzaju klonowania AC/DC, choć są pewne drobne różnice. Grupa koncentruje się zazwyczaj na kompozycjach szybszych i podobieństwa do słynnych Australijczyków kończą się właściwie na warstwie instrumentalnej, bo wokalnie Steve Whiteman trzyma się raczej swojej maniery, czyli unika piskliwego skrzeku. W Wheels In Motion słychać, że jego głos brzmi nadzwyczajnie młodo - nie wiem, ile pan ten liczy sobie lat, ale wydaje mi się, że ma ich niemało. Magia studia nagrań, czy może aż tak dobra forma, nie będę wnikał, grunt że ten szybki rocker całościowo wypada nader energetycznie. Taki rock'n'roll zachęcający do skoczenia na parkiet. Bardziej jednak trafia do mnie już wolniejszy kawałek You're Gone. Fajnie wybrzmiewają tu gitarowe akordy; są klarowne i wręcz nieskazitelne, mimo że gitary przecież przesterowano. Zabrakło mi tylko jakichś bardziej chwytliwych linii wokalnych do pełni zadowolenia. Zespół przypomina mi w tym wypadku dokonania Krokusa i Snew. Can't Stop The Show to dość specyficzna kompozycja utrzymana w średnim tempie, bo oprócz wpływów AC/DC słychać też inspiracje dokonaniami KISS z lat '70, za którymi akurat nieszczególnie przepadam. Gdzieniegdzie pojawiają się zagrywki country, lub też co nieco pod Cinderellę z lat '80, może poza debiutem (w okolicach refrenów). Będę ją skippował, ale może komuś innemu się spodoba. W Rollin' In Honey też jakieś echa po Cinderelli, Britny Fox i AC/DC i ogólnie numer nie jest zły. Gdybym nie słyszał wcześniej setek podobnych, pewnie podobałby mi się jeszcze bardziej. Kolejna pozycja z zestawu, Rock Your Face Off przypomina mi nieco Snew, czyli też ekipy czerpiącej pełnymi garściami od zespołu braci Young. W strukturach łatwo wychwycić charakterystycznie pulsujący bas - niby tani i oklepany efekt, ale zawsze robiący dobre wrażenie. All The Right Things to rocker, który inspiracjami sięga nawet dalej, niż wcześniejsze nagrania i myślę, że jego korzenie prowadzą nawet do Rolling Stones. Świadomie lub nie, Amerykanie kopiują grupę Micka Jaggera. Dirty Girls w zasadzie niczym nie zaskakuje, podobne numery słyszało się tysiące razy u innych kapel zapożyczających patenty od AC/DC, za to można delektować się samym brzmieniem gitar, które na tym albumie w ogóle wypada świetnie. Pewną odmianę wprowadza do całości ballada Inside Outside Inn. Na bazie country muzycy przemycili jeszcze pewne elementy The Beatles lub ich późniejszych wielbicieli Enuff 'Z Nuff. Dalej mamy rock'n'rollowe Mean Miss Adventure, które mogłoby być nawet niezłe, gdyby nie zniechęcały do niego linie wokalne. Przy Love Me With Your Top Down znów słychać mieszanie AC/DC z KISS. Nie będę się rozpisywał, uwagi miałbym te same co przy pozycji numer 3. Lepiej jest w utworze zatytułowanym Tail On The Wag,, choć i tu nie ma co nastawiać się na jakieś oryginalności. Wszystko słyszało się już wcześniej setki/tysiące razy, na uwagę zasługuje natomiast solówka zagrana na harmonijce ustnej. Szkoda, że takich smaczków zespół nie nawstawiał więcej na całej płycie. Rock 'n Roll Showdown zamyka krążek, a jego tytuł doskonale oddaje jego zawartość. Nic, tylko zakręcić kilka wywijańców na parkiecie.

Rock Your Face Off to album bardzo wyrównany, ogólnie dobry i wart posłuchania, aczkolwiek wydaje mi się, że po prostu po kilku odsłuchach pójdzie w odstawkę na dłuższy czas (kilka lat?). Jego wadą jest zbyt duże podobieństwo kompozycji do siebie, co sprawia, że trudno jest którąś zapamiętać. Najszybciej wydawnictwo trafi do fanów Kix, Krokusa, AC/DC, Cinderelli, Snew i może Britny Fox. Reszta może być nieco zawiedziona.

Oficjalna strona zespołu: www.kixband.com