Zestawienie najlepszych płyt za rok 1987

GUITARRIZER

Połowę dekady, która jak się zdaje, jest szczególnie przychylna dla muzyki rockowej, mamy za sobą. Pierwsza lepsza wizyta w ulubionym sklepie muzycznym i widzimy, że wybór porządnych płyt zdecydowanie wzrasta. Wybranie dziesięciu najlepszych albumów roku 1987 byłoby niezmiernie trudne, dlatego postanowiłem pojść na łatwiznę i zaprezentować ich aż 40. Kolejność nie jest w zasadzie zbyt istotna, skoro już coś się na tej liście znalazło, to znaczy, że na to zasługiwało. Oto, co mnie kręciło najbardziej:

King Diamond - Abigail

1. King Diamond - Abigail

Absolutne arcydzieło od mistrza opowieści z dreszczykiem. Mimo iż już płyta "Fatal Portrait" była znakomita, tutaj King i spółka pokazali się o klasę wyżej. Wrażenie robi już intro wprowadzające słuchacza w klimat wydawnictwa. King Diamond zadziwia nie tylko skalą głosu, ale też jej wykorzystaniem. Same kompozycje są wciągające i przebojowe.

Dokken - Back For The Attack

2. Dokken - Back For The Attack

Under Lock And Key" namieszał na rynku i uczynił Dokken grupą pierwszoligową, jeśli o melodyjnego hard rocka chodzi. Tutaj dostajemy kolejną, solidną zresztą porcję hitów, a Don czy George prezentują się w pełni swych możliwości. Lynch wymiata w instrumentalnym "Mr. Scary", a Don zabija kryształowym głosem choćby w takich numerach jak "Dream Warriors" czy "Heaven Sent".

Whitesnake - Whitesnake

3. Whitesnake - Whitesnake

W jednych krajach krążek nosi tytuł "1987", w innych po prostu "Whitesnake", ale to nie jest istotne. Ważne, że mamy do czynienia z porządnym hard rockiem na miarę cudownych lat '80. Jak dla mnie riff otwierający utwór "Still Of The Night" to jedna z najlepszych gitarowych zagrywek wszechczasów, a to przecież nie jedyna atrakcja na tym krążku.

Joe Satriani - Surfing With The Alien

4. Joe Satriani - Surfing With The Alien

Jeden z albumów, który definiuje, jak powinny wyglądać instrumentalne, gitarowe płyty. Jeśli chodzi o to, co Joe robi tutaj z "wiosłem", mamy do czynienia z absolutnym mistrzostwem świata, przyczepić się niestety można do partii perkusji, która leci z jakiegoś sekwencera. To na szczęście jedyna wada tych znakomitych nagrań.

Vinnie Moore - Mind's Eye

5. Vinnie Moore - Mind's Eye

Jak widać, rok 1987 zdaje się być szczególnie pomyślnym dla fanów gitarowego shreddingu, bo nie tylko Satriani do nas przysurfował. Nie mniej utalentowany Vinnie Moore również zaszczycił nas swoim debiutanckim krążkiem. Vinnie gra neoklasycznie, ale inaczej niż Malmsteen, we własnym stylu. Apogeum możliwości osiąga w "N.N.Y.", tam to dopiero się dzieje.

Tony MacAlpine - Maximum Security

6. Tony MacAlpine - Maximum Security

Jako rzekłem, kolejna pozycja z gatunku gitarowego wymiatania, koło której nie można przejść obojętnie. Tony gra dość podobnie do Vinniego, ale koncentruje się bardziej na ilustracyjnym podejściu do utworów oraz przejawia większe ciągoty w kierunku muzyki fusion. Dodatkową atrakcją jest gościnny udział George'a Lyncha.

TNT - Tell No Tales

7. TNT - Tell No Tales

Norweska ekipa z amerykańskim wokalistą zrobiła ogromny postęp względem swoich wczesnych albumów. Na "Tell No Tales" zapodaje same rasowe hard rockowe riffy, a opornych dobija niebanalnymi solówkami. Sekcja rytmiczna też spisuje się znakomicie. Hit na hicie i oby tak dalej.

Great White - Once Bitten

8. Great White - Once Bitten

Już poprzednie płyty Białego Żarłacza były niczego sobie, teraz postanowiono "komercyjnie" postawić na większą przebojowość. Udało się, pojawiły się takie killery jak "All Over Now", "Lady Red Light", "Rock Me" czy "Gonna Getcha". Hard rock oparty o bluesa podbarwiony klawiszami plus głos Jacka Russella dobrze się sprawdza.

Pretty Maids - Future World

9. Pretty Maids - Future World

Jeden z przykładów na to, że znakomite wydawnictwa mogą pochodzić spoza Ameryki. Duńska drużyna Pretty Maids nagrała album, który powinien spodobać się fanom Accept, Mötley Crüe, Bonfire czy Scorpions. Tytułowy kawałek to jeden z najlepszych utworów roku 1987.

Bonfire - Fireworks

10. Bonfire - Fireworks

Jak dla mnie czołowy przedstawiciel niemieckiego hard rocka, nawet bardziej czołowy niż Scorpions mimo pewnych podobieństw. "Fireworks" jest dziełem zdecydowanie lepszym od "Don't Touch The Light", co najmniej o klasę, a może i dwie.W zasadzie nie znajdziemy na nim ani jednego słabego nagrania. Same hity od "Ready 4 Reaction" po "Cold Days", no i dużo fajnych solówek.

Def Leppard - Hysteria

11. Def Leppard - Hysteria

Nagranie tego krążka zajęło Leppardom trzy lata, ale czas ten nie poszedł na marne, dostaliśmy jedną z najbardziej dopracowanych płyt lat '80. Stylistycznie plasuje się między hard rockiem a AOR-em i pop rockiem. Niektórzy kręcą nosem. Nie znają się, ich problem. Fabryka przebojów, moje ulubione to "Gods Of War", "Armageddon It", "Love Bites", "Animal" i "Woman".

Black Sabbath - The Eternal Idol

12. Black Sabbath - The Eternal Idol

Black Sabbath w melodyjnej odsłonie mi jak najbardziej pasuje. Płyta jest całościowo fajna i spójna, choć i tak nad wszystkim błyszczy "The Shining". W mojej ocenie Tony Martin jest najlepszym wokalistą ze wszystkich, jacy trafili w szeregi BS, tzn. najbardziej pasującym gardłowym do obecnego materiału. Kibicuję.

Triumph - Surveillance

13. Triumph - Surveillance

Dziewiąte dzielo kanadyjskiej ekipy Triumph to jedna z najlepszych płyt w gatunku AOR i przy okazji prawdziwa kopalnia hitów. Ciekawe intro przechodzi w przebojowe "Never Say Never", potem leją się też takie cudowne utwory jak "Headed For Nowhere", "Carry On The Flame" czy urzekające "Running In The Night".

John Norum - Total Control

14. John Norum - Total Control

Po odejściu z macierzystego Europe gitarzysta John Norum wydaje swą pierwszą solową płytę, w sumie dość podobną do tego, co prezentował wcześniej. Obowiązki wokalne John dzieli z Göranem Edmanem (zaśpiewał w trzech utworach). Ilość hitów co najmniej zadowalająca, najlepsze to "Let Me Love You" i "Love Is Meant To Last Forever".

Running Wild - Under Jolly Roger

15. Running Wild - Under Jolly Roger

Mimo iż podobał mi się już debiut Runningów, dopiero "Under Jolly Roger" uważam za ich pierwszy porządny (profesjonalny) album. Największe wrażenie zrobiły na mnie intro i kawałek tytułowy. Wprawdzie płytę znam tylko z wersji kasetowej i CD, ale podejrzewam, że prawdziwą petardą będzie dopiero odsłuch z winylu.

Candlemass - Nightfall

16. Candlemass - Nightfall

Tym razem gratka dla fanów doom metalu. Jak przystało na czołowego przedstawiciela tego gatunku, jest mrocznie, ciężko i wolno. Za mikrofonem Messiah Marcolin, więc wszystko idzie jeszcze o dwa poziomy wyżej. Nie słucham takich rzeczy na co dzień, ale jak już mnie najdzie ochota, zazwyczaj sięgam po Candlemass.

Metallica - The $5.98 E.P.: Garage Days Re-Revisited

17. Metallica - The $5.98 E.P.: Garage Days Re-Revisited (EP)

Nowy basista w składzie musi się dotrzeć z resztą załogi, a więc zamykamy się w garażu i trzepiemy covery... To tylko EP, więc nie jest ich dużo, za to wyszły znakomicie. Jest krótko, ale konkretnie. Przypomnimy sobie kawałki Budgie, Killing Joke, Diamond Head, Misfits i Holocaust.

Guns N' Roses - Appetite For Destruction

18. Guns N' Roses - Appetite For Destruction

W wielu zestawieniach płyta ta plasuje się na podium. Owszem, jest bardzo dobra, ale wyszło sporo lepszych. Tak czy inaczej, drużyna pana Axla Rose połączyła stylistykę Nazareth z punkową energią i dała nam takie hity jak "My Michelle", "Paradise City", "Welcome To The Jungle", "Sweet Child o' Mine" czy "Mr. Brownstone".

Possessed - The Eyes Of Horror

19. Possessed - The Eyes Of Horror (EP)

Krótka EP-ka od jednego z prekursorów death metalu. Wbrew pozorom zestaw nagrań jest bardzo melodyjny i mocno ukierunkowany na gitary, może to zasługa Satrianiego, którego uczniem był Larry Lalonde. Pod względem melodyki, dziełko dużo lepsze od dwóch poprzedzających go krążków "Seven Churches" i "Beyond The Gates".

Keel - Keel

20. Keel - Keel

Grupa Rona Keela musiała zdawać sobie sprawę, że zarejestrowała swój najlepszy zestaw nagrań, skoro wybrała na jego tytuł tę samą nazwę co szyld zespołu. Faktycznie, mamy tu przeboje takie jak "Somebody's Waiting" i "Cherry Lane", które się nie nudzą. Reszta setu niestety słabsza, choć dobra.

21. Brian McDonald Group - Desperate Business

22. Lizzy Borden - Visual Lies

23. Whitecross - Whitecross

24. White Lion - Pride

25. Joey Tafolla - Out Of The Sun

26. Sword - Metalized

27. Cacophony - Speed Metal Symphony

28. Sodom - Persecution Mania

29. Testament - The Legacy

30. Alice Cooper - Raise Your Fist And Yell

31. Mötley Crüe - Girls, Girls, Girls

32. Savatage - Hall Of The Mountain King

33. Foreigner - Inside Information

34. The Cult - Electric

35. Gary Moore - Wild Frontier

36. Lion - Dangerous Attraction

37. Phenomena - Dream Runner

38. KISS - Crazy Nights

39. Helix - Wild In The Streets

40. Leatherwolf - Leatherwolf

Do kompletu jeszcze kilkanaście wykonawców (w kolejności alfabetycznej), po których dzieła warto sięgnąć: Aerosmith, Anthrax, Autograph, Bloodgood, Bryan Adams, Da Vinci, D.R.I., Death Angel, Deep Purple, Destruction, Dio, Faster Pussycat - Faster Pussycat, Helloween, Icon, Kane Roberts, Kreator, Mad Max, Malice, Manowar, Marillion, Masi, McAuley Schenker Group, Nasty Savage, Night Ranger, Overkill, Poison, Racer X, Rush, Sanctuary, Sarcofago, Sepultura, Shy, Silent Rage, Sinner, Strangeways, Tankard, Tobruk, Treat, Twisted Sister, Tygers Of Pan Tang, U.D.O., Vendetta, Vicious Rumors, Victory, Warlock, Wehrmacht, Y&T i Zodiac Mindwarp.