GUITARRIZER
Nastały dobre lata dla muzyki hard rockowej i pokrewnej, co widać choćby po wzrastającej liczbie nowych zespołów i wydawanych płyt, do tego dochodzi fakt, że i media zdają się robić bardziej przychylne. Kto by pomyślał, że w Polsce, w normalnym programie muzycznym zobaczy teledyski zespołów takich jak Europe czy Bon Jovi? Niby niewiele, ale zawsze coś. W 1986 r. śledziłem głównie takie gatunki jak hard rock/hair metal, thrash metal i heavy metal, dlatego większość pozycji na mojej liście "beściaków" to przedstawiciele tych właśnie gatunków. Kolejność nie jest zobowiązująca, wymieniam tylko dobre krążki.

1. Europe - The Final Countdown
Tytułowy numer ogrywały chyba wszystkie stacje radiowe i telewizyjne. Mimo iż dzięki temu Szwedzi osiągnęli komercyjny sukces, utwór ten stał się ich przekleństwem, bo wielu ludziom wydaje się, że ta grupa to jakiś pop rock i wszędzie wstawia klawisze, a to przecież nieprawda. Na krążku znajdziemy wiele solidnych rockerów jak "Danger On The Track" czy "Rock The Night"... a solo z "The Final Countdown" to mistrzostwo!

2. King Diamond - Fatal Portrait
W wyniku różnic zdań co do kierunku, w jakim miało podążać Mercyful Fate, powstały dwa zespoły: bardziej rockowy Fate i bardziej metalowy King Diamond. W przypadku tego drugiego przy okazji do utworów wdarło się więcej melodyki, co mi odpowiada. Falsetowy głos Kinga doskonale pasuje do prezentowanej muzyki i tworzy mroczny nastrój.

3. Yngwie J. Malmsteen - Trilogy
Po rewelacyjnym, prawie w całości instrumentalnym debiucie i poprawnym krążku "Marching Out", Yngwie wydaje bardzo ciekawą płytę zatytułowaną "Trilogy". Zawierające sporą dawkę neoklasycznego wymiatania dzieło stylistycznie łączy poprzednią dekadę hard rocka w klimatach Rainbow z hair metalem prezentowanym np. przez grupę Europe czy dziesiątki załóg z Los Angeles.

4. Ratt - Dancing Undercover
Muzyczny gryzoń rozwijając styl zapoczątkowany przez Van Halen idzie za ciosem i po dwóch wspaniałych płytach dorzuca trzecią. Do tej pory nie mogę się zdecydować, która lepsza. Tutaj najbardziej w mój gust trafiają kawałki zawierające solidne gitarowe riffy, czyli "One Good Lover", "Slip Of The Lip" i "7th Avenue". Jedna z kluczowych pozycji roku 1986.

5. Iron Maiden - Somewhere In Time
Przenosimy się w okolice zdominowane przez heavy metal, a w tym gatunku najlepiej poradziło sobie brytyjskie Iron Maiden. Takie numery jak "Stranger In A Strange Land" czy "Waysted Years" na długo pozostają w pamięci, a reszta też niczego sobie. Bardzo dobry następca lubianych przeze mnie studyjniaka "Powerslave" i koncertówki "Live After Death".

6. Metallica - Master Of Puppets
Smakowity kąsek zwiastowała już ciekawa okładka, ale wiadomo, że prawdziwa uczta zacznie się dopiero po naciśnięciu "play". Połowa albumu zabija na miejscu ("Battery", "Master Of Puppets", "Orion", "Welcome Home (Sanitarum)"), druga połowa jest OK. Album z miejsca ląduje na półce z napisem "klasyka thrash metalu".

7. Megadeth - Peace Sells... But Who's Buying?
Techniczny i dość melodyjny thrash metal prezentuje również "konkurencyjne" Megadeth. Ogromny skok jakościowy względem debiutanckiego krążka. Urzekają dzikie numery jak "Wake Up Dead", ale też takie smaczki jak partia basu otwierająca nagranie "Peace Sells". Zespół dobrze zapowiada się na przyszłość.

8. Bon Jovi - Slippery When Wet
Podobno zestaw utworów trzeciego studyjnego wynurzenia Bon Jovi został wyłonione na drodze opinii nastolatków. Zatrudnienie do współpracy Desmonda Childa, znanego kompozytora, też swoje zrobiło, na album trafiły takie zabójcze ścieżki jak "You Give Love A Bad Name", "Livin' On A Prayer", "Wanted Dead Or Alive" i "I'd Die For You". Jest mocno przebojowo i radośnie.

9. Cinderella - Night Songs
Pierwszy krążek ekipy Toma Keifera oscyluje gdzieś pomiędzy patentami AC/DC a tym, co w podobnym okresie prezentuje Dokken. Słuchając płyty odnosi się wrażenie, że spora część utworów jest do siebie podobna, niemniej jednak to stąd pochodzą takie hity Kopciuszka jak ballada "Nobody's Fool", dokkenowate "Somebody Save Me" czy ostrzejsze "Back Home Again".

10. David Lee Roth - Eat 'Em And Smile
Po rozstaniu z Van Halen (wciąż nie wiadomo odszedł czy został wywalony), Diamentowy Dave szybko dobrał sobie doświadczonych muzyków, wręcz wirtuozów swoich instrumentów i zarejestrował to, co wyszło pod szyldem "Eat 'Em And Smile". Materiał jest dość różnorodny i eksperymentatorski. Spodobać powinny się emitowane gitarą śmiechy w "Yankee Rose", bluesy z "Ladies' Nite In Buffalo?" i krowie dzwonki w "Goin' Crazy!".

11. Sword - Metalized
Szlachetny heavy metal w swej najczystszej postaci. Mimo iż zespół ten jest niemal nieznany w Polsce, stawiam go w tym samym szeregu co Judas Priest, Iron Maiden, Manowar i Running Wild. Na albumie "Metalized" pokazuje, że siła heavy metalu polega na prostych riffach, ale zagranych z wielką mocą i zaangażowaniem. Na marginesie, doskonały wokalista.

12. Slayer - Reign In Blood
Jedna z kluczowych pozycji dla rozwoju thrash metalu. Dominują tu wprawdzie kompozycje szybkie i bezkompromisowe, jednak to wolniejsze partie w "Angel Of Death" i riff z "Raining Bloood" robią największe wrażenie. Mimo bycia fanem grania w stylu jak na "Show No Mercy", nowe wcielenie Slayera powitałem pozytywnie.

13. Aviator - Aviator
Rzadko sięgam po płyty z gatunku Adult Oriented Rocka (AOR-u), ale jak już to robię, to musi to być coś naprawdę dobrego. "Samozatytułowany" album amerykańskich Lotników jest bardzo spójny, melodyjny i dobrze wyprodukowany. Najlepiej wypadają nagrania "Front Line", "Back On The Street" i "Can't Stop".

14. Tony MacAlpine - Edge Of Insanity
Pierwszy solowy pokaz możliwości gitarowych i pianistycznych MacAlpine'a. Gitarzysta gra w charakterystycznym dla siebie stylu, da się wyczuć ciągoty do fraz ilustracyjnych, oczywiście nie brak wymiatania. Na uwagę zasługuje fakt, że Tony jest fanem Chopina i znajdziemy tu taką perełkę jak "Prelude 16, Opus 28".

15. Victory - Don't Get Mad... Get Even
Melodyjny, hard rockowy krążek bardzo przyjemny w odbiorze. Dokładnie tyle. Nic przełomowego, nic skandalizującego, nic oryginalnego, ale wystarczy, że dobrze się go słucha. Lepszy od debiutu, co też idzie mu na plus.

16. Fifth Angel - Fifth Angel
Piąty Anioł debiutuje z melodyjnym hard rockiem granym z heavy metalową werwą, coś pomiędzy Dokken a Iron Maiden, a płytę wydaje Shrapnel Records, więc musi być bardzo gitarowo. Z nagraniami jest różnie, każdemu podobają się inne, do mnie najbardziej trafiają szybkie "In The Fallout", intrygujące "Cry Out The Fools" i klimatyczne "Fifth Angel".

17. W.A.S.P. - Inside The Electric Circus
Płyta już nie tak spektakularna jak dwie pierwsze, gdzie roiło się od hitów. Tutaj najlepiej wypadają dwa covery "I Don't Need No Doctor" i "Easy Living", ale reszta zestawu też jest strawna, w końcu to rock'n'roll. Przy okazji możemy posłuchać, jak Blackie Lawless radzi sobie na gitarze rytmicznej (porzucił bas).

18. Judas Priest - Turbo
Wielu "metali" wypięło się na ten album za pójście w komercję, przynajmniej w Polsce, reszta świata chyba nie była taka obrażalska. Ja jestem otwarty na eksperymenty, gdy idą w stronę chwytliwych melodii. Grupa jest charakterystyczna, rozpoznawalna, nawet w takim wydaniu słychać, że gra Judas Priest.

19. Joe Satriani - Not Of This Earth
Pierwsze znane mi wynurzenie Joe Satrianiego. Przy wstępnym kontakcie połowa materiału mnie jakoś nie ruszyła, przy kolejnych było już lepiej, choć nadal część brzmi dla mnie "dziwnie" (ale w końcu jest to coś spoza naszej ziemi). Warto posłuchać, co też można wyczarować z gitary, gdy się potrafi.

20. Crimson Glory - Crimson Glory
Grupa istniała już od kilku lat pod różnymi nazwami, ale zadebiutowała dopiero teraz. Gra ciekawą wersję heavy metalu z inklinacjami progresywnymi, w sumie coś stylowo podobnego do wydawnictw Queensrÿche. Cały materiał zasługuje na uwagę, ale dla mnie najjaśniejszą gwiazdą jest tu otwierająca krążek "Valhalla".
21. Tesla - Mechanical Resonance
22. Queensrÿche - Rage For Order
23. Kreator - Pleasure To Kill
24. M.A.R.S. - Project: Driver
25. Alice Cooper - Constrictor
26. Fastway - Trick Or Treat
27. Fate - A Matter Of Attitude
28. Kuni - Masque
29. Alcatrazz - Dangerous Games
30. Keel - The Final Frontier
Do powyższej listy dorzucić można jeszcze kilka(naście) pozycji, czyli płyty takich zespołów jak, w kolejności alfabetycznej: Accept, Banshee, Barren Cross, Black 'n Blue, Bloodgood, Bonfire, Candlemass, Carnivore, Chastain, Craaft, Destruction, Dio, Fates Warning, FM, Grave Digger, Great White, Hurricane, Journey, Kansas, Kick Axe, King Kobra, Krokus, Lion, Lizzy Borden, Nuclear Assault, Ozzy Osbourne, Poison, Possessed, Quiet Riot, Racer X, Sadus, Savatage, Sinner, Steeler, Stone Fury, Stryper, Tankard, Treat, Triumph, Van Halen, Vinnie Vincent Invasion, Warlock, Zeno i Zodiac Mindwarp.