GUITARRIZER
Tak sobie usiadłem i rozłożyłem zakupione krążki, które wyszły w 1989 r., a także spojrzałem na listę tych, które jeszcze by się przydały. Wniosek z tej obserwacji jest tylko jeden: To był okres, gdzie było w czym wybierać, można było naprawdę pozwolić sobie na bycie wybrednym, ale i tak trzeba by było zakupić 50-60 płyt, by mieć te najbardziej godne uwagi. Dlatego też tym razem wybierając najlepsze albumy roku 1989 przygotowałem listę składającą się aż z 50 pozycji! Ucztujemy:

1. Fifth Angel - Time Will Tell
Krążek startuje potężnym walcem "Cathedral", są jeszcze kapitalne "Wait For Me" i "Seven Hours", a reszta numerów niewiele im ustępuje, za to we wszystkich mamy solówki doszlifowane do perfekcji. Ostro i melodyjnie, nieskazitelnie technicznie i z dopracowanym brzmieniem. Płyty słucha się kilka razy z rzędu, nie nudzi się po czasie i pozostawia apetyt na trzecie wydawnictwo Piątego Anioła.

2. Lillian Axe - Love + War
O dziwo, ten genialny album nie zdobył takiego uznania jak dzieła innych grup z tego okresu, choć większość z nich deklasował na starcie. Znajdziemy tu wszystko to, czego wymagający fan melodyjnego hard rocka może oczekiwać. Jest dużo technicznych solówek, utwory są różnorodne, zawierają masę chwytliwych melodii i od czasu do czasu smaczków aranżacyjnych. Jeden z krążków niemal doskonałych.

3. King Diamond - Conspiracy
"Konspiracja" kontynuuje serię nadzwyczaj udanych wypieków Kinga Diamonda. Można się kłócić, czy przebija w jakiś sposób "Abigail" - kompozycyjnie może nie, ale gitarowymi solówkami już na pewno. Jest ich dużo i są długie, co fana wymiatania niezmiernie cieszy. Do tego płyta posiada KLIMAT, ale to akurat żadna nowość w przypadku wydawnictw Kinga i jego formacji.

4. Whitesnake - Slip Of The Tongue
Skoro już zajmujemy się krążkami doskonałymi z każdej strony, to nie może tu zabraknąć Whitesnake i ich płyty "Slip Of The Tongue". Nowy zestaw nagrań Węża okazał się być dość kontrowersyjny i podzielił fanów, oprócz zwolenników znaleźli się i jego przeciwnicy. Z pewnością krążek jest bardziej dopieszczony pod każdym względem, niektórych ta bliskość ideału drażni - mnie wręcz przeciwnie.

5. Savatage - Gutter Ballet
Ogromy postęp względem poprzednich wydawnictw Savatage. Mamy tu hard rock z elementami progresywnymi i masą wpadających w ucho melodii, nie wspominając już o świetnych solówkach Crissa Olivy, które są tu jak wisienka na torcie. Warto dodać, że płytę promowały dwa ciekawie zrealizowane teledyski, odpowiednio dobrane do treści.

6. Great White - Twice Shy
Po bardzo dobrze przyjętym, melodyjnym "Once Bitten", biały rekin znów skutecznie atakuje utrzymanym na podobnym poziomie "...Twice Shy". Nic, tylko się cieszyć, skoro dobra passa trwa w najlepsze. Najważniejsze, że właściwie brak tu jakichkolwiek utworów, które prosiłyby się o pominięcie podczas odtwarzania.

7. China - Sign In The Sky
Już debiut, na którym śpiewał inny wokalista, było prostu fantastyczny i gwarantował dobrą, imprezową zabawę. Na dwójce też jest genialnie, choć zmienił się nieco styl. Gitary brzmią jakby ostrzej, a kompozycje zaczęły być bardziej różnorodne. Mimo iż nadal jedynkę uwielbiam, to nowy kierunek obrany przez Szwajcarów pasuje mi jeszcze bardziej!

8. Shark Island - Law Of The Order
Ironia losu, że wiele zespołów wzorujących się na tej grupie zrobiło osząłamiające kariery, a pierwowzór przeszedł bez większego echa... Tak czy inaczej, "Low Of The Order" uważam za jedno z najlepszych dzieł z gatunku melodyjnego hard rocka, jakie kiedykolwiek zostały wydane. Stylistyczna mieszanina gdzieś spomiędzy Billy Idola, Alice Coopera, Baton Rouge i Babylon AD.

9. Skid Row - Skid Row
Perfekcyjny debiut i zarazem odkrycie roku 1989. Sporo przebojów, wszystko z jednej strony dopieszczone, ale i zarazem słychać, że jest to gang ulicznych rozrabiaków, a nie produkt stworzony podczas castingu. Do tego dochodzi wokalista z charakterystycznym, rozpoznawalnym głosem. Zabrzmię zapewne nudnie, ale SĄ tu fajne solówki :)

10. Signal - Loud & Clear
Prawdziwa perła wśród wydawnictw AOR-owych i jak do tej pory moja ulubiona "szczyt szczytów" płyta z tego gatunku muzyki rockowej. Oczywiście dominują utwory wolniejsze, ale za to urzekają aranżacjami. Pokonanych szybko słuchaczy dobija kryształowy głos Marka Free. Przy takich kawałkach jak "Wake Up You Little Fool", "You Won't See Me Cry" czy "Go" ciarki mogą przejść po plecach.

11. Alice Cooper - Trash
Alicja podskoczyła starym fanom już kilka lat wcześniej zarzucając klasycznego hard rocka na rzecz hard rocka melodyjnego, zwanego przez niektórych hair metalem. Mnie ten ruch Coopera nie oburzył, lubię oba podgatunki tej samej muzyki. Różne utwory kręciły mnie tu naprzemiennie, ale najlepsze to wciąż "Bed Of Nails", "Poison" i "Spark In The Dark".

12. Joe Satriani - Flying In A Blue Dream
Kolejna porcja wymiatania od mistrza gitary Joe Satrianiego. Krążek dłuższy od poprzedniego i zawierający większy rozrzut stylistyczny, przy okazji też kilka nagrań, w których gitarzysta postanowił zaśpiewać. Ogólnie chyba trudniejszy w odbiorze od swego poprzednika, ale przy okazji jakby bardziej ludzki. Najlepiej słucha się go wieczorami.

13. Running Wild - Death Or Glory
Prawdziwa kopalnia heavy metalowych hitów. Jak dla mnie najlepszy album ekipy Rolfa Kasparka i jestem niemal pewien, że ciężko będzie "piratom" nagrać w przyszłości coś jeszcze lepszego. Masa świetnych kompozycji, również instrumentalnych, ale to nie wszystko, liczy się też ich kolejność na płycie, bo ta gwarantuje, że nie będziemy się nudzić ani przez chwilę.

14. Black Sabbath - Headless Cross
Zatrudnienie Tony'ego Martina w roli gardłowego było strzałem w dziesiątkę. Jego niebanalna barwa głosu i technika śpiewania pasują idealnie do materiału, jaki w tym czasie komponuje Tony Iommi. Z jednej strony jest mrocznie, z drugiej jest cholernie melodyjnie i to mi się podoba. Takich kawałków jak "Headless Cross", "Devil & Daughter" czy "Kill In The Spirit World" mogę słuchać bez końca.

15. Steve Stevens - Atomic Playboys
Zestaw utworów kapitalnych +, "tylko" bardzo dobrych. Stevens wymiata jak zawsze, zarówno na wiośle elektrycznym i akustycznym. Największe wrażenie robią tytułowe "Atomic Playboys" (hard rock z super solówką), popowe "Power Of Suggestion", ballada "Desperate Heart", "Run Across Desert Sands" (instrumentalne flamenco), Slipping Into Fiction i cover "Action".

16. Giant - Last Of The Runaways
Jeszcze jedno dzieło AOR-owe, które wybija się wysoko ponad przeciętność w tym gatunku. "I'll See You In My Dreams" to moim zdaniem jedna z najlepszych power ballad wszechczasów, podobnie jak refren z nieballadowego już "Hold Back The Night", nie wspominając już o genialnym zakończeniu tego nagrania.

17. Blues Saraceno - Never Look Back
Znów coś dla maniaków gitarowego wymiatania. Stylowo jest to ciekawy miks gdzieś spomiędzy melodyjnego hard rocka a muzyki fusion, tyle że bez partii wokalnych. Dzieje się tu naprawdę sporo i gdyby tak podzielić kompozycje na części, dałoby się z nich wyciągnąć jeszcze wiele przebojów przygotowanych pod kątem jakiegoś wokalisty.

18. Shotgun Messiah - Shotgun Messiah
Jeden z przykładów na to, że najlepsze sleaze/hard rockowe kapele i gitarowi wymiatacze nie muszą koniecznie pochodzić z USA. Pierwsze trzy kawałki to prawdziwa energetyczna bomba wybuchająca od razu po otwarciu pudełka. Cieszą ucho rasowe riffy, a techniczne i melodyjne solówki mogą spowodować muzyczny orgazm.

19. The Cult - Sonic Temple
Na płycie "Electric" brytyjska formacja The Cult obrała bardziej hard rockowy kierunek względem wcześniejszych wydawnictw, co okazało się dobrym ruchem, nie tylko muzycznie, ale i komercyjnie. Całości dobrze się słucha, choć dla mnei najważniejszymi kawałkami zapewne na zawsze pozostaną "Fire Woman" i "Sweet Soul Sister".

20. Bonfire - Point Blank
Po świetnym "Fireworks" sprzed dwóch lat nadszedł czas na przypomnienie się kolejnym hard rockowym krążkiem. Nadal mamy masę porywających hitów, choć nie zabrakło słabszych (choć wciąż dobrych) nagrań. Gitary brzmią zdecydowanie ostrzej, co może przyciągnąć do płyty również bardziej "metalową" część publiczności.
21. TNT - Intuition
22. Annihilator - Alice In Hell
23. Candlemass - Tales Of Creation
24. Morbid Angel - Altars Of Madness
25. Fates Warning - Perfect Symmetry
26. Sepultura - Beneath The Remains
27. XYZ - XYZ
28. Britny Fox - Boys In Heat
29. FM - Tough It Out
30. W.A.S.P. - The Headless Children
31. Danger Danger - Danger Danger
32. Diving For Pearls - Diving For Pearls
33. Babylon AD - Babylon AD
34. Extreme - Extreme
35. Victory - Culture Killed The Native
36. Accept - Eat The Heat
37. Gary Moore - After The War
38. Icon - Right Between The Eyes
39. Mötley Crüe - Dr. Feelgood
40. Overkill - The Years Of Decay
41. Sodom - Agent Orange
42. Tesla - The Great Radio Controversy
43. Strangeways - Walk In The Fire
44. Testament - Practice What You Preach
45. Beau Nasty - Dirty But Well Dressed
46. Lizzy Borden - Master Of Disguise
47. Axxis - Kingdom Of The Night
48. Dangerous Toys - Dangerous Toys
49. Treat - Organized Crime
50. Kingdom Come - In Your Face
Jak już wspomniałem, poza wymienioną pięćdziesiątką znajdzie się jeszcze trochę płyt, po które rownież warto siegnąć. Lista wykonawców, którzy też podołali zadaniu, przedstawia się następująco (mniej więcej alfabetycznie): Aerosmith, Atheist, Autopsy, Axel Rudi Pell, Bad Habit, Badlands, Bang Tango, Blue Blud, Blue Murder, Bolt Thrower, Bonham, Coroner, D.A.D., Dalton, Dark Angel, Dirty Looks, Doro, Dream Theater, D.R.I., Drive She Said, Enuff Z'Nuff, Evildead, Gorky Park, Junkyard, Kreator, L.A. Guns, Leatherwolf, Lion, Marillion, McAuley Schenker Group, Melidian, Morgoth, Mr. Big, Molly Hatchet, Nitro, Nuclear Assault, Obituary, Phantom Blue, Pink Cream 69, Queen, Pretty Boy Floyd, Richie Kotzen, Rush, Sabbat, Saraya, Sarcófago, Silent Rage, Swedish Erotica, Tangier, Terrorizer, Tora Tora, Transit, Vader, Vain, Warrant, Watchtower, Wehrmacht, Whitecross, White Lion i Xentrix.