Uriah Heep - Sonic Origami [1998]

Uriah Heep - Sonic Origami

Uriah Heep - Sonic Origami

Wydawca: Eagle Records / Spitfire Records / JVC Japan
Rok wydania: 1998

  1. Between Two Worlds
  2. I Hear Voices
  3. Perfect Little Heart
  4. Heartless Land
  5. Only The Young
  6. In The Moment
  7. Question
  8. Change
  9. Shelter From The Rain
  10. Everything In Life
  11. Across The Miles
  12. Feels Like
  13. The Golden Palace
  14. Sweet Pretender [bonus w limitowanej edycji]

Skład: Mick Box - gitary; Lee Kerslake - perkusja; Trevor Bolder - gitara basowa, chórki; Phil Lanzon - instrumenty klawiszowe, chórki; Bernie Shaw - śpiew

Produkcja: Pip Williams

Uriah Heep może poszczycić się długą listą udanych albumów w swej dyskografii, wpadki bowiem były rzadkie. Sonic Origami to dwudziesty krążek studyjny kapeli, po jego nagraniu muzycy zrobili sobie dłuższą, bo 10 letnią przerwę i powrócili dopiero w 2008 r. z płytą Wake The Sleeper.

Skład grupy był nadal stabilny, w zespole utrzymali się wszyscy jego członkowie od roku 1989. Muzycznie album prezentuje, starą, dobrą, wyrobioną markę i fani tej legendy hard rocka nie mogą być zawiedzeni - otrzymują materiał wysokiej próby. Pierwszy w zestawie utwór o tytule Between Two Worlds zadedykowano Davidowi Byronowi i Gary'emu Thainowi, dwóm byłym muzykom Uriah Heep, którzy zmarli w nieprzyjemnych okolicznościach(Thain w 1975 r. z przedawkowania narkotyków, Byron w 1985 r. z powodu epilepsji i choroby wątroby). Piosenka jest dość typowym przykładem twórczości formacji, prezentuje bowiem wszystko to, z czego jest ona znana. Są i charakterystyczne chóry, są mocne, niemal monumentalne, gitarowe riffy, podbarwione jeszcze równie podniosłymi partiami klawiszy, no i głos Berniego Shawa nawiązujący momentami do maniery wokalnej Byrona (de facto, obaj to moi ulubieni wokaliści w szeregach tej grupy). Tempo średnie, bez galopad, kompozycja okraszona ponadto dobrą, hard rockową solówką, zagraną w klasycznym stylu, trwająca sześć i pół minuty. Na pozycji drugiej plasuje się hard rockowa ścieżka zatytułowana I Hear Voices. Czegoś takiego nie powstydziłby się pan Coverdale i jego ekipa spod znaku Whitesnake, z czasów znakomitej płyty Slide It In. Nagranie dobrze wpisuje się pomiędzy swego poprzednika i następcę. Początek Perfect Little Heart jakoś dziwnie kojarzy mi się z granym przez Slasha gitarowym riffem od ś.p. Michaela Jacksona z utworu Black Or White, choć nie wiem, czy była to faktyczna inspiracja dla powstania kawałka. Sam numer ma w swej dalszej części dość łagodne brzmienie, nawiązujące do środkowego okresu działalności Uriah Heep. Wciąż jest to hard rock, ale zagrany nadzwyczaj łagodnie niemal jak jakieś country, a linie wokalne i refreny tworzą ten specyficzny, magiczny klimat. Heartless Land to oczywiście ballada. Taka gdzieś pomiędzy tym, co prezentowało AOR-owe Signal, a muzyką country. Powinna spodobać się również fanom twórczości Tyketto. Inklinacje ku AOR-owi zdradza także Only The Young, ze swymi typowymi dla tego gatunku klawiszami i łagodnymi liniami wokalnymi. Mógłby to być stadionowy przebój, grupa podeszła do tematu "hitotwórczo" bez dwóch zdań. Funkujące riffy gitar, choć bez adekwatnego akompaniamentu perkusji, otwierają kolejny punkt programu, czyli In The Moment. Dalej nieco umiarkowanego patosu, słyszalnego w wokalach i partiach Hammondów, co zresztą w tak udany sposób parodiowała na wpół fikcyjna ekipa Spinal Tap. Wciąż poziom wykonawczy bardzo wysoki, w roku wydania krążka zawstydzający niemal każdą młodą kapelę. Dla odmiany Question jest już bardziej przeciętne, jak na możliwości zespołu, co nie znaczy że jakoś dużo gorsze. Po kilku przesłuchaniach może się spodobać. Kojarzy mi się to trochę z pewną balladą z pierwszej płyty Wicked Sensation - Love Is Strange; nie wykluczone, że Niemcy zainspirowali się utworem starszych po fachu kolegów. W Change muzycy szukają złotego środka pomiędzy hard rockiem a muzyką rozrywkową. Z jednej strony hard rockowy riff leży u podstaw tej kompozycji, ale zarazem brzmienie jego jest bardzo złagodzone, tak samo i wokalista stara się nie wysilać gardła. Wolnym bluesem okazuje się być Shelter From The Rain, kolejne danie z menu krążka. Są tu takie momenty w głosie Shawa, że mógłbym pomyśleć, iż śpiewa w nich Geoff Tate. Najwyraźniej w pewnych rejestrach głosy obu panów muszą brzmieć podobnie. Kompozycja udana, choć jak na moj gust nadużyto tu specyficznych chórków, które zespół eksploatował już wcześniej wiele razy. Sam wstęp do Everything In Life niezbyt do mnie trafia, za to reszta numeru owszem. Jest to granie na stylistykę pierwszych płyt z Byronem za mikrofonem, jakie bardzo lubię, no i pewne podobieństwa do Rainbow też nie są tu bez znaczenia. Aranżacyjnie ciekawie wypada Across The Miles, choć przypomina mi zbudowany w podobny sposób kawałek Touching Tongues z repertuaru znanego wirtuoza gitary, Steve'a Vaia. Nie mam o to żadnych pretensji, obie kompozycje mi się podobają, obie mają ten specyficzny nastrój, jaki lubię. Tajemniczo i demonicznie zaczyna się Feels Like, by przejść w składny numer hard rockowy. Fani klasycznych płyt formacji raz jeszcze poczują się jak w domu, ale po kawałek mogą też sięgnąć śmiało miłośnicy Black Sabbath z czasów Headless Cross. Po takim nagraniu zderzenie z The Golden Palace może nasunąć skojarzenia z zupełnie inną bajką. Wstęp jest ilustracyjny, brzmi jak podkład z jakiegoś filmu, dalej mamy balladę z interesującymi orkiestracjami, momentami kojarzącymi się z November Rain Guns N' Roses, chociaż tutaj zespół utrzymuje ten klimat do samego końca, nie pozwalając sobie na typowo rockowe granie. Warto sięgnąć po limitowaną edycję Sonic Origami ze względu na zamieszczony na końcu numer bonusowy. Sweet Pretender to bardzo udana kompozycja sięgająca korzeniami klasycznego Uriah Heep, ale i czerpiąca ze stylistyki Whitesnake (jak to wcześniej miało miejsce przy I Hear Voices), nie wspominając o nawiązaniach do maniery wokalnej Joe Lynn Turnera i Grahama Bonneta, gdy obaj dzierżyli mikrofon w Rainbow.

Płyta cholernie dobra i nie wiem, jak to się stało, że w roku jej wydania nie miałem kompletnie pojęcia, że w ogóle się ukazała. Gdybym teraz miał tworzyć jakieś zestawienie najlepszych krążków roku 1998, Sonic Origami musiałoby znaleźć się w nim na samym szczycie. Dla wszystkich maniaków klasycznego hard rocka rzecz musowa.

Oficjalna strona zespołu: www.uriah-heep.com