
Steevi Jaimz - Glam Damnation
Wydawca: Swedmetal Records / Sound Pollution
Rok wydania: 2010
- Ragamuffin
- Don't Live A Lie
- Shaken Not Stirred
- Cat On A Hot Tin Roof
- Sorrows Got Me In A Hold
- Take Me To The Limit
- Gods Will Fly
- Talk Of The Town
- Oneiromancy
- Now You're On Your Own
- Rodeo [bonus track]
- Kick That Habit
- Voodoo Dance
Skład: Steevi Jaimz - śpiew; Jay Pepper - gitara; Pepsi Tate - gitara basowa; Ace Finchum - perkusja
Produkcja: Steevi Jaimz, Scott Gorham
"O, wyszła nowa płyta Steeviego Jameza" - pomyślałem sobie, gdy dojrzałem Glam Damnation. Nic z tego, album ten to tylko re-edycja pierwszego solowego wydawnictwa Steeviego Damned If I Do.. Damned If I Don't z 2000 r., które teraz zostało zremasterowane i wzbogacone o jeden utwór bonusowy.
Jaimz przyciągnął moją uwagę swym kunsztownym krążkiem My Private Hell, wydanym w 2009 r. Płyta była dużo lepsza niż wcale przecież nie słabe Tigertailz, gdzie na debiucie Steevi udzielał się wokalnie i kompozytorsko, toteż miałem apetyt na więcej. Damned If I Do.. Damned If I Don't wcześniej jednak nie słyszałem i czekałem, aż ten album wpadnie w moje ręce drogą naturalną, ale skoro wyszła jego re-edycja pod zmienionym tytułem, to po co czekać dalej? Materiał nie jest nowy, piosenki pochodzą z lat 1982-1994, czyli z czasów, gdy wokalisty jeszcze w Tigertailz nie było, a Steevi występował wtedy z kilkoma innymi zespołami oraz z "potigertailzowej" kariery Jaimza. Tak więc mamy tutaj całą EP-kę o tytule Kick That Habit wydaną w 1989 r. pod szyldem St. Jaimz i wyprodukowaną przez Steve'a Gorhama (Thin Lizzy), mamy i relikty twórczości muzyka z projektów Crash K.O., Jaimz Gang i War Party oraz innych demówek. Nawet na remasterowane brzmienie można ponarzekać, ale same kompozycje na Glam Damnation są niczego sobie. Płytę otwiera dynamiczny rock'n'roll w postaci Ragamuffin. Bardzo dobra praca gitar, zwłaszcza w solówkach i przyzwoicie sprawująca się reszta zespołu. Głos Steeviego jest dość charakterystyczny, wokalista po dziś dzień śpiewa z tą samą manierą co w swych początkach, więc kto zna jakąkolwiek płytę z jego udziałem, będzie wiedział, czego się spodziewać. Solidny kawałek soczystego hard rocka mamy w Don't Live A Lie. Tego numeru nie powstydziłoby się w epoce swego debiutu Shotgun Messiah i chyba ze względu na podobieństwa do twórczości tej kapeli ów utwór tak bardzo mi się podoba. Wypadałoby tylko popracować nad liniami wokalnymi, by były bardziej chwytliwe i wtedy wróżyłbym większy sukces tej kompozycji. Shaken Not Stirred brzmi tak, jakbyśmy do jednego worka wrzucili Van Halen i Poison. Porcja porządnego glam/hard rocka, która może spodobać się nawet sympatykom Hanoi Rocks i tym podobnych wykonawców. Trzeba przy okazji pochwalić odpowiednio wysoki poziom techniczny grających tu muzyków. Cat On A Hot Tin Roof mogłoby być klasyką glamu. Grywało tak przecież i Poison i Pretty Boy Floyd, ba, nawet Tigertailz i chyba miłośnikom tych grup mogę z czystym sumieniem polecić ten numer. Niby bije z niego prostota, ale jest też w nim coś chwytliwego. Pierwsza część Sorrows Got Me In A Hold jest balladą, drugiej z kolei bliżej do heavy metalu, nawet w wydaniu NWOBHM. W sumie mnie to nie dziwi, bo jakiś czas temu wpadły w moje ręce wczesne nagrania takiego Lillian Axe, jeszcze z pierwszym wokalistą w składzie i też chłopaki grali tam ostrzej i ciężej, niż to znamy z ich klasycznych płyt. Piosenka na kolana nie powala, niemniej jednak jest dosyć przyzwoita. Take Me To The Limit przypomina mi trochę wczesne Dokken i brakuje tu tylko Dona, by dopełnić wrażenia deja vu, lecz doszukać można się i podobieństw do KISS (nawet wokalnie). Trochę to za proste granie jak na mój gust i zdecydowanie wolę serię poprzedników. W Gods Will Fly muzycy robią sobie wycieczkę w rejony bliższe klasycznemu hard rockowi. Odnajdziemy tu coś i z Black Sabbath i z Deep Purple. Odnoszę wrażenie, że Steevi pozazdrościł Ozzy'emu jego maniery wokalnej i próbuje go tu trochę naśladować. Całkiem niezły numer. Talk Of The Town przenosi nas z powrotem do stylistyki z drugiej połowy lat '80 i znów ciężko nie kojarzyć tego z Poison. Taki party rock, rozrywkowa glamówka. Brakuje mi tu większej ilości gitarowej pirotechniki, jakichś wymiatanych solówek (nie licząc tych podstawowych), lub przynajmniej zagrywek ze smaczkami wzdłuż całej kompozycji, choć pewnie większość słuchaczy nie zwróci akurat na takie rzeczy uwagi. Fajnie pulsuje bas we wstępie do Oneiromancy, potem pojawia się trochę wstawek rodem jak od Steve'a Stevensa z "jedynki" Vince'a Neila. Gdy wchodzi wreszcie głos Jaimza, ścieżka już nie powala, choć trzyma przyzwoity poziom. Może być, zwłaszcza że później wioślarz wykupuje się serią jakże lubianych przeze mnie flażoletów. Now You're On Your Own posiada momenty, które jakbym gdzieś słyszał. Takie rzeczy grywało nawet Dokken gdzieś w okolicach roku 1985. No, całkiem miła dla ucha piosenka i im więcej jej słucham, tym bardziej mi się podoba. Udana mieszanka rocka i popowej przebojowości. W Rodeo, utworze bonusowym, mieszają się wpływy KISS i Keel. Słuchaczom się to zapewne spodoba, dla mnie brzmi trochę za prosto i niestety muszę być bardziej wymagający, zwłaszcza że nawet w tym zestawie ścieżek odnajduję pozycje dużo lepsze. Kick That Habit, cóż, trochę za mało wyraziste granie jak na mój gust. Brak energetycznego riffu napędowego, który pociągnąłby numer do przodu, już jest jak dla mnie sporym mankamentem. Wytrzymałem jakoś do dość przyzwoitej solówki, ale to za mało. Na szczęście na zamknięciu krążka mamy jeszcze jedno nagranie, dużo lepsze od poprzednika - Voodoo Dance. Tu jest skoczniej, bardziej wesoło, no i mamy więcej melodi. Gitary rytmiczne wprawdzie grają dość sztampowo, jednak całość jest bardziej przebojowa, więc kawałek może się podobać.
Przyzwoite wydawnictwo glam/hard rockowe, które powinno trafić w gusta fanów Poison, Tigertailz i Pretty Boy Floyd. Znalazło się na mim kilka słabszych utworów, jednak większość materiału to niezły kąsek dla tych wszystkich, którzy z sentymentem pragną powspominać szalone lata '80 i modę, która wtedy panowała, nie tylko muzycznie.
Oficjalna strona artysty: www.steevijaimz.com